niedziela, 26 sierpnia 2012

El cuidado de Rusia

¡HOLA!

Czyli pielęgnacja z Rosji. 
Leniwy piątkowy poranek został i brutalnie przerwany przez listonosza. Mocno się zdziwił kiedy otworzyłam mu drzwi z poczochranymi włosami i zaspanymi oczami. Drwiący uśmiech, który pojawił się na jego twarzy został łaskawie wybaczony, ponieważ przyniósł mi moją pierwszą paczkę z rosyjskimi kosmetykami ze sklepu Kalina. Nareszcie! :)

Naturalne, ziołowe kosmetyki ostatnimi czasy biją rekordy popularności wśród włosomaniaczek i bloggerek kosmetycznych. Przyznam się, że ja sama skusiłam się a zakup tych cudeniek po przeczytaniu licznych recenzji. Większość z nich była niezmiernie pozytywnych, więc i ja postanowiłam wypróbować je na sobie, a raczej na swoich włosach. Kupiłam dwie odżywki i szampon. Przed pokazaniem Wam ich chciałam je wypróbować. Moje włosy bardzo lubią zioła, więc liczę na naprawdę świetne efekty. Wiem, że nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca, ale pierwsze wrażenia są niesamowite! :D
Po przejrzeniu oferty sklepu zdecydowałam się na zakup organicznej odżywki i szamponu do włosów suchych - objętość i nawilżanie firmy Natura Siberica oraz balsamu na łopianowym propolisie do włosów wypadających z serii Receptur Babuszki Agafii. Kosmetyki mają niezwykle bogate, naturalne składy - bez żadnej niepotrzebnej chemii. Ja osobiście od pierwszego wrażenie zakochałam się w tych eleganckich opakowaniach. Są po prostu piękne! :)
Do tej pory raz użyłam szamponu i odzywki z serii Natura Siberica. Szampon poradził sobie ze zmyciem oleju. Włosy były naprawdę puszyste, ale nie spuszone (tak, to dwie inne rzeczy :D). Były miękkie w dotyku i ładnie się układały. Zachowały dłużej świeżość i miały wyraźnie zwiększoną objętość, więc jak na razie jestem z nich bardzo zadowolona. Balsamu na łopianowym propolisie jeszcze nie używałam, ale zastanawiam się nad stosowaniem go jako maski, bo wydaje mi się, że tak lepiej pomoże moim wypadającym włosom. 



Używałyście już rosyjskich cudeniek? Które są Wasze ulubione? :)

środa, 22 sierpnia 2012

Naturalmente en cien por ciento

¡HOLA!

Czyli naturalnie w stu procentach.
Przepraszam za moją kilkudniową nieobecność. Miałam problemy z internetem i nie mogłam się połączyć, ale już wracam do blogosfery z nowym postem. :)
Odkąd zaczęłam naprawdę dbać o swoje włosy, zwracam o wiele większą uwagę na składy kosmetyków. Początkowo większość nazw nic mi nie mówiła i miałam wrażenie, że są  tak zaszyfrowane, aby przeciętny konsument nawet nie próbował zawracać tym sobie głowy. Często ślepo wierzymy producentom w cudotwórcze działanie ich kosmetyków, nawet nie zwracając uwagi na ich skład. I bardzo często spotyka nas zawód. Z biegiem czasu zaczęłam rozpoznawać niektóre nazwy. Skorzystała na tym również moja cera, ponieważ postanowiłam zafundować jej nawilżanie prosto z natury. :)
Moja cera jest mieszana. Błyszczy się w strefie T, ale potrzebuje też solidnego nawilżenia. Przez ostatnie dwa miesiące każdego wieczoru używałam kremu nawilżającego firmy Natura Officinalis. Wszystkie kremy tej firmy są bogate w naturalne ekstrakty i substancje odżywcze. Powstają na bazie wyciągów z trzech zbóż: owsa, pszenicy i jęczmienia. Kremy zawierają aż 98% naturalnych składników. Nie zawierają w sobie substancji zapachowych, syntetycznych barwników, sztucznych konserwantów ani silikonów. 

Obietnice producenta: Lekki i doskonale wchłaniający się krem przeznaczony do każdego rodzaju skóry ze szczególnym zaleceniem dla cery suchej i bardzo suchej. Można stosować go zarówno rano, jak  wieczorem, w połączeniu z relaksującym i delikatnie pobudzającym krążenie i napinającym skórę masażem twarzy. Krem nawilżający Natura Officinalis - 3 zboża wśród wielu składników pochodzenia naturalnego zawiera te, które w wyjątkowy sposób radzą sobie z problemem skóry przesuszonej, pozbawionej blasku i elastyczności. Szczególnym składnikiem, który zapobiega przesuszeniu naskórka, jest tłoczony na zimno olej z kiełków pszenicy. Jego dodatkową zaletą jest to, że rewitalizuje, wygładza i odżywia skórę, dodając jej blasku i sprężystości. Delikatne masło pozyskiwane z nasion konopi indyjskich wspomaga odbudowę płaszcza hydrolipidowego w wierzchniej warstwie naskórka, wpływając bezpośrednio na poziom nawilżenia naskórka i tym samym zapobiega utracie wody z głębszych warstw skóry. Dzięki temu skóra pozostaje gładka i elastyczna. Kolejnym składnikiem, który w bezpośredni sposób zapobiega odwodnieniu skóry, jest naturalna gliceryna - zastosowana w kremie, by spowodować zatrzymanie wilgoci w naskórku i go zmiękczyć. Nawilżające działanie masła z konopi indyjskich, gliceryny i wszystkich substancji aktywnych zawartych w kremie Natura Officinalis - 3 zboża wspomagane jest przez aktywne składniki pozyskiwane ze zbóż: wodę jęczmienną i wyciągi z jęczmienia, bogate w przeciwutleniacze, walczące z wolnymi rodnikami, minerały i aminokwasy. Ich głównym działaniem jest nawilżenie, wygładzenie powierzchni naskórka i dodanie skórze blasku oraz naturalnie promiennego wyglądu.

Skład: Aqua*, Hordeum Vulgare Extract, Caprylic/Capric Triglyceride**, Glycerin, Cl4-22 Alcohols, Triticum Vulgare Germ Oil, Isopropyl Palmitate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Cl-12-20 Alkyl Glucoside, Hydrolised Algin, Maris Aqua, Chlorella Vulgaris Extract, Squalene, Tocopherol, Tocopherol**, Hordeum Vulgare Seed Extract, Avena Sativa Kernel Extract, Triticum Vulgare Seed Extract, Manganese Gluconate, Olive Extract, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Ascorbyl Palmitate, Isohexane, Polysorbate 80, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Phytate*

Cena: 30 zł / 50ml 




Moja opinia: Krem zapakowany jest w mały słoiczek, wykonany z ciemnozielonego szkła z aluminiową nakrętką z logo firmy. Producent zapewnia, że jest to ekologiczne i przyjazne środowisku opakowanie. Według mnie słoiczek jest bardzo elegancki i naprawdę ładnie prezentuje się na półce. Na opakowaniu napisane są wszystkie najważniejsze informacje. Jako, że jest to szklany słoiczek, to widzimy dokładnie ile kosmetyku nam zostało, co dla mnie jest dużym plusem. Krem jest bardzo wydajny - 50ml wystarcza na ok. 3 miesiące stosowania na noc. Ma fajną, lekką konsystencje, która szybko się wchłania oraz śnieżnobiały kolor. Po użyciu kremu skóra się błyszczy, ale ja stosowałam kosmetyk na noc, więc mi to nie przeszkadzało. Wiele osób odrzucić może naturalny, zbożowy zapach kosmetyku. Na początku, mi również nie przypadł do gustu, ale po pewnym czasie się przyzwyczaiłam. Krem mnie nie uczulił, ani nie podrażnił. Do zakupu kremu zachęcił mnie naprawdę fantastyczny skład kosmetyku. Oprócz wyciągu z trzech ziół, gliceryny, masła z konopi indyjskich i olejku z kiełków pszenicy, zawiera też wyciąg z alg morskich, wyciąg z oliwy z oliwek, witaminę E. Na działaniu również się nie zawiodłam. Krem świetnie nawilża, pozostawia skórę naprawdę miękką i gładką. Łagodzi podrażnienia. Po jego użyciu nie mogę przestać dotykać twarzy, która staje się niesamowicie przyjemna w dotyku, taka mięciutka. :D  Krem nie zawiera filtrów przeciwsłonecznych, więc nie koniecznie nadaje się do stosowania na dzień. Wydaje mi się, że nie będzie się nadawał pod makijaż. Dla bardzo przesuszonej skóry może być za słaby. Ciekawa jestem, jak będzie sprawdzał się zimną, kiedy nasza cera przechodzi prawdziwą szkołę przetrwania. Według mnie jest to kosmetyk, któremu warto poświęcić uwagę. Z całą pewnością kupię ponownie.

A Wy, zwracacie uwagę na skład kosmetyków? Używacie kosmetyków, o bardziej naturalnych składach? Jakie są wasze ulubione? :)

sobota, 18 sierpnia 2012

Pastel de zanahoria

¡HOLA!

Czyli ciasto marchewkowe. 
Wiele osób nigdy nie słyszało o tym cieście, ale wszyscy ci szczęśliwcy, którzy mieli okazję spróbować tego wypieku niejednokrotnie do niego powracają. W latach 60-tych szał na ciasto marchewkowe ogarnął całe Stany Zjednoczone, ponieważ jest tanie i dziecinnie proste w wykonaniu. Niemożliwe jest zepsucie go. Jest niesamowicie miękkie, wilgotne i puszyste. Po prostu genialne w swojej prostocie. Samo w sobie nie jest zbyt słodkie, dlatego idealnie komponuje się ze słodziutką, białą polewą. Ten oryginalny wypiek potrafi zniknąć ze stołu w rekordowym tempie i nic dziwnego - jest po prostu przepyszne. :D 
Marchewka jest warzywem, które zawiera mało kalorii i bardzo dużo minerałów. Stanowi jedno z głównych źródeł witaminy A, która jest odpowiedzialna za prawidłowy wzrost, budowę mocnych kości oraz kondycję naszych oczu. Wzmacnia naszą odporność. Regularne spożywanie marchwi ma pozytywny wpływ na naszą cerę, która staje się bardziej promienna, zarumieniona i wygląda po prostu zdrowiej. Obecność witaminy A w organizmie neutralizuje wypadanie włosów. Marchew zawiera również witaminy E, K, C, większość witamin z grupy B oraz miedź i fosfor. Najwięcej witamin znajdziemy w świeżo wyciśniętym soku marchwiowym, ale ciasto też warto zjeść. :)


Składniki:
Ciasto:
4 jajka
190g cukru trzcinowego
185ml oleju słonecznikowego
300g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
3 łyżeczki cynamonu 
400g tartej marchwi

Polewa:
1 opakowanie serka Philadelphia lub mascarpone (z mascarpone polewa będzie słodsza)
szklanka cukru pudru
50g masła 

Marchew umyć, obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Piekarnik nagrzać do 180stC. Formę o średnicy 24cm nasmarować masłem i wysypać mąką. Jajka utrzeć z cukrem, następnie dodać olej i miksować, aż do połączenia składników. Mąkę, sól, proszek, sodę i cynamon przesiać przez sitko, a następnie połączyć z jajkami. Na końcu dodać tartą marchew. Całość bardzo dokładnie wymieszać. Przelać do formy i piec przez godzinę.
Wszystkie składniki potrzebne na polewę dokładnie zmiksować, aż do uzyskania gładkiej masy.
Ciasto można po wierzchu posypać płatkami migdałowymi. 


¡Que aproveche!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...