wtorek, 9 października 2012

Acondicionador para el pelo y cuero cabelludo - Farmona

¡HOLA!

Czyli odżywka do włosów i skóry głowy - Farmona. 
Wobec tego produktu miałam  naprawdę ogromne oczekiwania. Naczytałam się o jego cudownym działaniu i kupiłam z nadzieją o uzyskaniu podobnych efektów. Od trzech miesięcy walczę z wypadaniem włosów i miałam nadzieję, że ta wcierka okaże się moim sprzymierzeńcem. Niestety osławiony Jantar nie do końca spełnił moje oczekiwania. Chociaż zawsze mogło być gorzej. 


Obietnice producenta: Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: kerastim, trichogen, polyplant hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztyna oraz witaminy A, E, F, H i d'pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędny do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów, zapobiega ich rozdwajaniu i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca. 

Skład: Aqua, Propylene Glycol, Glucose, Calendula Officinalis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Rosmarinus Officinalis Extract, Salvia Officinalis Extract, Pinus Sylvestris Extract, Arnica Montana Extract, Arctium Majus Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Hedera Helix Extract, Tropaeolum Majus Extract, Nasturtium Officinale Extract, Amber Extract, Disodium Cystinyl Disuccinate, Panax Ginseng, Arginine, Acetyl Tyrosine, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Peg-12 Dimethicone, Calcium Pantothenate, Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine Hci, Citrulline, Glucosamine HCI, Biotin, Panthenol, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Triethanolamine, Carbomer, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Methyldibomo Glutaronitrile, Dipropylene Glycol, Limonene, Linalool

Cena: 10-11zł / 100ml

Moja opinia: Produkt został zapakowany w szklaną buteleczkę. Osobiście nie lubię opakowań ze szkła, bo łatwo je rozbić. Chwila nieuwagi i nie ma co zbierać. Odżywkę można wydobyć przez mały otworek, ale ja wolę przelewać ją do buteleczki z atomizerem (takiej jak na poniższym zdjęciu). Wylewanie na rękę jest dla mnie kompletnie nie ekonomiczne - zawsze wydobędzie się za mało bądź za dużo produktu i nie da się tego kontrolować. 
Udało mi się upolować go na dozie, a możenie mi wierzyć, że nie jest to wcale takie łatwe. Bardzo podoba mi się design produktu - przywodzi na myśl dawne, apteczne kosmetyki. Wcierka jest delikatnie zagęszczoną cieszą - taką jakby nieco tłustą, ale nie ma problemu z rozprowadzeniem jej na skórze głowy.  Ma żółtawy kolor, ale nie zmienia koloru włosów ani nie brudzi ubrań. Zapach Jantaru jest bardzo intensywny. Mi osobiście zapach ten kojarzy się z wodą po goleniu dla mężczyzn, jednakże nie jest to drażniący zapach i szybko się ulatnia. 
Aplikuję Jantar na skórę głowy co drugi dzień. Szkoda mi go do stosowania na włosy, bo dostajemy go bardzo mało. W moim przypadku na trzytygodniową kurację wystarczyła mniej więcej połowa buteleczki, więc wydajność nie jest taka najgorsza. 
Bogaty, naturalny skład jest z całą pewnością ogromnym plusem tego produktu. Włosy po jego użyciu są odżywione. Świetnie odświeża włosy i zmniejsza ich przetłuszczanie. Dodaje im niesamowitej objętości. Po kuracji pojawiło się mnóstwo baby hair. Włosy rosły też w znacznie szybszym tempie. Nie wywołał alergii, a nawet złagodził podrażnienia. Niestety u mnie nie ograniczył wypadania włosów, a na tym najbardziej mi zależało.  
Mam jeszcze dwie buteleczki w zapasie, ale chyba zostawię je na cieplejsze miesiące. Na razie poszukam czegoś co faktycznie pomoże zahamować wypadanie włosów. Na Jantarze trochę się zawiodłam, ale w gruncie rzeczy jest to naprawdę dobry, wartościowy produkt. Jeśli jeszcze kiedyś uda mi się go upolować to z całą pewnością kupię go ponownie.


Znacie jakieś dobre wcierki, które pomogą ograniczyć mi wypadanie włosów? :) 



Zostałam też po raz pierwszy odkąd piszę bloga otagowana. :) 
Otagowała mnie Sonja.



Zasady:
1) wklej obrazek TAGa
2) odpowiedz na pytanie: Jeśli twój blog miałby włosy jakiego by były koloru?
3) oznacz 5 blogów, które mają wg.ciebie ładne szablony i dobre posty
 
Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe pytanie, ale wydaje mi się, że byłby to ciepły, słoneczny blond o różnych tonach. Taki, w którym tańczą się promienie słońca. Najlepiej zachodzącego nad pięknym morzem. :)

piątek, 5 października 2012

Crema para el cuerpo con karité y cacao - Isana

¡HOLA!

Czyli krem do ciała z masłem shea i kakao - Isana.  
Uwielbiam pięknie pachnące kosmetyki do ciała. Idealnie jest, gdy zapach nie jest ich jedyną zaletą. Balsam czy krem do ciała musi mieć przede wszystkim działanie odżywcze i nawilżające. Mam bardzo suchą skórę, więc smarowanie się czymkolwiek dla samego zapachu nie ma żadnego sensu. Krem Isany zagościł u mnie stosunkowo niedawno, bo półtora miesiąca temu, ale wiem, że zostanie ze mną na bardzo długo. :)


Obietnice producenta: Krem zapewnia dogłębna pielęgnację skóry suchej. pH przyjazne dla skóry- tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie.

Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Copernicia Cerifera Cera, Theobroma Cacao Butter, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin


Cena: 10zł / 500ml

Moja opinia: Krem dostajemy zapakowany w duży, plastikowy słoik. Opakowanie jest bardzo solidnie wykonane. Bez problemu możemy wydobyć z niego produkt do samego końca. Odkręcanie nie stanowi problemu, nawet w przypadku nakremowanych dłoni. Szata graficzna mogłaby być nieco ładniejsza, ale nie jest źle. Najważniejsze jest dla mnie i tak działanie kosmetyku. ;)
Ogromną zaletą tego produkt jest stosunek ceny do objętości. Przez półtorej miesiąca zużyłam mniej więcej 1/3 produktu. Jego konsystencja jest dosyć gęsta, więc wystarczy niewielka ilość, aby rozprowadzić krem na całym ciele. Szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. 
Jego zapach jest naprawdę zniewalający. Dla mnie przepiękny, a w dodatku utrzymuje się kilka godzin na skórze, ale w bardzo subtelny sposób. Krem naprawdę pachnie kakaowcem, więc aplikacja jest czystą przyjemnością. :)
Pozostawia na skórze aksamitną powłokę. Dobrze nawilża skórę i pozostawia ją miękką. Łagodzi podrażnienia i nie wywołuje alergii. Łatwo rozprowadza się na ciele W odczuwalny sposób wygładza skórę oraz sprawia, że jest przyjemniejsza w dotyku. Mógłby bardziej odżywiać i pozostawiać skórę dłużej nawilżoną, ale jest to krem, a nie masło, więc wybaczam. Stosuję go mniej więcej co drugi dzień i stopień nawilżenia jest na wysokim poziomie. 
Wiele dziewczyn używa go też do kremowania włosów, bo kosmetyk wyraźnie wygładza i dociąża włosy. Włosy są po nim wyraźnie gładsze i zdyscyplinowane, jednakże metoda kremowania włosów sprawdzi się lepiej u prostowłosych. Muszę wypróbować go na swoich włosach, bo bardzo jestem ciekawa efektów. 
Jestem bardzo zadowolona z efektów tego kosmetyku, zwłaszcza, że tak naprawdę przypadkiem znalazł się w moim koszyku. Jednak jestem pewna, że z całą pewnością kupię go ponownie. 
 

Używałyście tego kremu bądź innych kremów Isany? Byłyście z nich  zadowolone?

poniedziałek, 1 października 2012

Las compras de septiembre '12

¡HOLA!

Czyli zakupy wrześniowe '12. 
Jestem z siebie naprawdę dumna - we wrześniu ograniczyłam zakupy kosmetyczne do minimum. Wiele produktów wydenkowałam, ale wciąż mam ich za dużo. Powoli próbuję zejść z kosmetycznych zapasów. Bardzo lubię dobijać do końca danego kosmetyku i w zamian kupić nowy, bo to żywy przykład świadomego konsumpcjonizmu. Postanowiłam ograniczyć kupowanie nowych produktów bez potrzeby i dla czystego widzimisię. Do końca roku chciałabym zużyć większość zalegających kosmetyków. Podczas nadchodzącego remontu, mam zamiar przejrzeć wszystkie moje kosmetyki i spisać listę produktów, które mam zamiar zużyć. Mój portfel i kosmetyczka będą mi za to wdzięczne.
Jak mi poszło we wrześniu? Same zobaczcie. :)


1. Apis, krem nawilżający z miodem i kozim mlekiem - skusiła mnie promocja na dozie i wpadł do mojego koszyka. Jest to krem o dobrym składzie i świetnej cenie. Kupiłam go z myślą o nadchodzących zimowych miesiącach. Mam nadzieję, że będzie dobrą alternatywą dla kremu Oriflame, który powoli już mi się kończy. Oby Apis zaprzyjaźnił się z moją cerą, gdyż ma wielkie opakowanie i jeśli okaże się buble, zużywanie go nie będzie należało do przyjemnych. Jeszcze nie wiem czy kupię ponownie.
2. Farmona, Jantar, odżywka do włosów i skóry głowy - pojawia się na dozie i momentalnie znika, więc gdy tylko zobaczyłam, że jest dostępny, kupiłam butelkę na zapas. Na razie nic więcej o nim nie powiem, bo na dniach pojawi się jego recenzja. :) Naprawdę, mam cichą nadzieję, że Farmona go jednak nie wycofa. Jedno jest pewne - z całą pewnością kupię ponownie.
3. Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni, krem do rąk z ekstraktem z masła shea - całkiem przyjemny, lekki krem. Na zimę z całą pewnością jest za mało nawilżający, ale jak na razie sprawdza się nieźle. Bardzo ładnie pachnie, ale wcale nie wchłania się tak szybko. Wolę bardziej odżywcze kremy, bo moje dłonie są bardzo suche. Zimą na pewno sobie z nimi nie porazi. Jeszcze nie wiem czy kupię ponownie.
4. Essence, I Love Rock, błyszcząca kredka do powiek - bardzo fajna kredka. Jest niesamowicie czarna i błyszcząca. Idealna do smokey eyes, bo bardzo łatwo ją rozetrzeć. Niestety nie jest tak trwała jakbym chciała. Po kilku godzinach nie ma po niej śladu. Jeszcze nie wiem czy kupię ponownie.
5. Essence, pojedynczy cień do powiek - kupiłam odcień 01 chill out i jestem z niego bardzo zadowolona. Pozostawia na powiece ładną, błyszczącą biel. Jest stosunkowo trwała (bez poprawek wytrzymuje ok. 6 godzin) oraz bardzo uniwersalna. Ślicznie rozświetla oko. Z całą pewnością kupię ponownie.
6. Essence, trwały błyszczyk do ust - jest niesamowicie czerwony i pięknie podkreśla usta. Uwielbiam tak mocne kolory. O dziwo, naprawdę długo utrzymuje się na ustach. Jedyne co mi się w nim nie podoba to niewygodny aplikator, ale myślę, że to kwestia większej wprawy. Mimo wszystko, jest naprawdę wspaniały. Z całą pewnością kupię ponownie.

Jak Wasze zakupy wrześniowe? Postanowiłyście ograniczyć nieco wydatki kosmetyczne czy może poszalałyście w drogeriach? :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...