niedziela, 29 lipca 2012

¡Voy de vacaciones!

¡HOLA!

Czyli jadę na wakacje! 
Kochane, jesteście już po powrocie z wakacyjnych wojaży, czy dopiero się wybieracie? Mam nadzieję, że korzystacie z ciepłej pogody. Ja jutro wyjeżdżam nad nasze polskie, kochane morze. :) Już się nie mogę doczekać, aż zanurzę się w słonej wodzie. Nie wiem, czy będę miała dostęp do internetu, także z góry przepraszam za moją nieobecność. Mam nadzieję, że uda mi się coś napisać, ale jeśli nie to wracam do Was 9 sierpnia. 


Podczas pakowania zawsze staram się zabrać ze sobą niezbędne minimum. Tym razem też to się udało. Zabrałam ze sobą kilka sprawdzonych produktów do pielęgnacji oraz zupełne nowości, o których pisałam w ostatnim poście. Mam nadzieję, że spiszą się niezawodnie. :)
Uprzedzam Wasze pytania. Pluszowy wielbłąd w czerwone kropki od lat służy mi wiernie jako poduszka. :D

sobota, 28 lipca 2012

Las compras de julio

¡HOLA!

Czyli zakupy lipcowe.
Po szaleństwach zakupowych z zeszłego miesiąca, muszę przyznać, że tym razem wyjątkowo się pilnowałam. Wszelakie drogerie omijałam szerokim łukiem i to z zamkniętymi oczami. Jestem z siebie wyjątkowo zadowolona, bo kupiłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Za pewne wiąże się to z tym, że w czerwcu wiele rzeczy kupiłam na zapas oraz oszczędzaniem na zakup rosyjskich kosmetyków. Już nie mogę się doczekać, aż wrócę z wakacji i złożę zamówienie. :D 
No dobrze, przyznaję się. Zrobiłam sobie mały prezent, ale nadarzyła się naprawdę świetna okazja. 


1. Rimmel, Stay Mate, Puder prasowany - ulubiony, niezastąpiony, absolutny KWC! Uwielbiam go za delikatność, lekkie, bardzo subtelne krycie. Numer 004 Sandstorm idealnie współgra z moją karnacją. W moim przypadku bardzo dobrze matuje. Czasem poprawiam go w ciągu dnia, czasem nie - zależy od humory mojej twarzy. Nie tworzy efektu maski, nie podrażnia, nie wywołuje alergii. Ma przyzwoitą cenę. Mi osobiście nie przeszkadza brak gąbeczki, ponieważ i tak zawsze nakładam go pędzlem. Z całą pewnością kupię ponownie.
2. Yves Rocher, Protectyl Vegetal, Mleczko po opalaniu 3w1 - spodziewałam się żelu, kupiłam mleczko. Rok temu miałam żel w takim właśnie opakowaniu, a z roztargnienia nie przeczytałam informacji na opakowaniu. No cóż, z reguły się nie spalam, ale mleczko ma też przedłużać opaleniznę. Zeszłoroczny żel świetnie chłodził i naprawdę łagodził poparzenia słoneczne (na szczęście nie moje :P), zobaczymy jak sprawdzi się mleczko. Zastanawiam się, czy nie  dodać do niego D-pantenolu  z ZSK. Nie wiem czy kupię ponownie.
3. Rossmann, Facelle Sensitive, Żel do higieny intymnej - jedzie ze mną na wakacje jako kosmetyk wielofunkcyjny - żel do higieny intymnej, żel pod prysznic, szampon. Kupiłam go z myślą o delikatnym myciu włosów. Użyłam go już parę razy i mam mieszane uczucia. Włosy po nim są oczywiście niemiłosiernie poplątane, ale nie oczekiwałam, że będzie inaczej - bez dobrej odżywki się nie obędzie. Dobrze oczyszcza, ale wydaje mi się, że też trochę wysusza. Żel łatwo się pieni i przyjemnie pachnie. Jest bardzo tani i wydajny. Za krótko go używam, aby stwierdzić czy faktycznie spodoba się moim włosom. Myślę, że muszą się po prostu przyzwyczaić. Nie wiem czy kupię ponownie. 
4. Rossmann, Isana Hair, Odżywka wygładzająca włosy - bardzo chwalona przez włosomaniaczki, ale ja jakoś się obawiam, że obciąży i popsuje skręt moich włosów. Użyłam jej parę razy i nie byłam zachwycona. Włosy co prawda były dobrze nawilżone, ładnie się błyszczą, ale gdzie się podział mój skręt?! ;( Jest tania i bardzo wydajna. Ma średnią konsystencję, bo nieco spływa z włosów. Zabiorę ją ze sobą na wakacje i spróbuję dać jej szansę. Nie wiem czy kupię ponownie.
5. Johnson's Baby, Oliwka pielęgnacyjna z aloesem - mój faworyt jeśli chodzi o nawilżanie skóry. Żaden balsam nie działał tak dobrze i długotrwale jak ten produkt dla dzieci. Skóra jest jedwabiście gładka i wygląda na zdrowszą. Trzeba długo czekać, aż się wchłonie, ale ja się już przyzwyczaiłam Czasami dodaję kilka kropel do kąpieli i również świetnie się sprawdza. Używam jej hektolitrami, ale takie opakowanie starcza mi na ok. 2 miesiące. Z całą pewnością kupię ponownie.
6Beiersdorf, Bambino, Krem pielęgnacyjny z pantenolem - bardzo lubię ten krem. Jak tylko coś mnie podrażni, bądź uczuli od razu wracam do kremu Bambino i po kilku dniach cera wraca do równowagi. Jest delikatny i świetnie nawilża. ma lekką konsystencje i bardzo dobrze się wchłania.Nie zostawia tłustej warstwy. Naprawdę nieźle spisuję się do stosowania pod makijaż. Gdyby tylko był ładnie matujący, zostałby ulubieńcem. Mimo wszystko i tak z całą pewnością kupię ponownie.
7. The Body Shop, Detangling Comb, Grzebień z szeroko rozstawionymi zębami - polowałam na niego kilka miesięcy, aż wreszcie się udało. :D Bardzo dobrze rozczesuje moje włosy, nie elektryzuje ich ani nie wyrywa. Jest wygodny, dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się nawet z mokrej ręki. Jest wytrzymały i jak dla mnie bardzo elegancko wygląda. Jeśli będzie taka potrzeba z całą pewnością kupię ponownie.


No i czas na drobne prezenty, ale każda kobieta czasem takich potrzebuje. Były w promocyjnej cenie, co dodatkowo podnosi ich atrakcyjność.  :)

8. i 9. The Body Shop, Colourglide Lip Color - sprezentowałam sobie dwie szminki w bardzo naturalnych, subtelnych odcieniach. Jaśniejsza to sunset peach, a ciemniejsza pinkette. Mają bardzo elegancje, minimalistyczne  i  solidnie wykonane opakowania. Nie wysuszają ust, ani nie lepią się. Obie są ładnie napigmentowane i wyraźnie podkreślają usta. Producent obiecuje dodatkowe nawilżenie, no i muszę przyznać, że jest minimalne, no ale jest. Szminki są bardzo trwałe. Pachną raczej chemicznie, ale nie najgorzej. Niestety wbrew zapewnieniom producenta nie mają zapachu wanilii. Mi się podobają i z całą pewnością kupię ponownie.

  
A jak Wasze lipcowe zakupy? Czy też, tak jak ja, sprawiłyście sobie jakiś fajny prezent? :)

czwartek, 26 lipca 2012

Pastel de peras

¡HOLA!

Czyli ciasto gruszkowe. 
Przedwczoraj dostałam w prezencie kilogram gruszek. Co prawda bardzo malutkich, ale niczym niepryskanych gruszek. Stwierdziłam, że grzechem byłoby je zmarnować, bądź po prostu zjeść. Musiałam coś z nich zrobić i padło na ciasto. Takie zwyczajne, maślane, słodko-korzenne, przywodzące na myśl dzieciństwo ciasto. Wykonanie go również jest dziecinnie proste, a co więcej, znika w zastraszającym tempie. :D
Gruszki są bardzo wartościowymi owocami i wbrew powszechnie panującej opinii, nie są ciężko strawne. Są nawet niskokaloryczne, a przy tym bogate w witaminy i minerały. Najwięcej znajdziemy w nich potasu, trochę witaminy D, witaminy C oraz te z grupy B, ale także fosforu, wapnia, sodu, magnezu, miedzi, żelaza, boru oraz jodu. Gruszki dzięki zawartości boru wpływają korzystnie na pracę naszego mózgu. Wspomagają trawienie. Dzięki obecności jodu świetnie wpływa na funkcjonowanie tarczycy. Te pyszne owoce mają nawet właściwości przeciwgorączkowe, a napar z gruszek jest cudownym lekiem na przeziębienie. :)


Składniki:
Ciasto:
200g masła 
200g cukru
200g mąki
3 jajka
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego

Gruszki:
750g gruszek
2 średnie kwaśne jabłka (opcjonalnie, dodają ciekawego smaku)
40g masła
3 łyżki cukru
2 łyżeczki cynamonu 

1/2 łyżki masła 
bułka tarta do posypania formy
cukier puder

Obrać gruszki i jabłka, wyciąć gniazda nasienne i pokroić w kostkę. W garnku rozpuścić masło z cukrem. Dodać gruszki i gotować tak długo, aż sok wyparuje (ok. 5-7 minut). Dodać cynamon. Należy mieszać często ale delikatnie, żeby nie rozwalić gruszek. Po ok. 3 minutach wrzucić jabłka i dalej gotować, aż sok z gruszek wyparuje (jabłko musi być delikatnie twarde). Po upływie czasu zdjąć z ognia i ostudzić. 
Masło zmiksować z cukrem na gładką masę. Nie przerywając miksowania, dodawać po jednym jajku. Dodać mąkę i proszek do pieczenia. Połączyć z masą gruszkową. Formę o średnicy 27cm wysmarować masłem i posypać bułką tartą. Przełożyć do niej ciasto i piec przez 40-45 minut w piekarniku rozgrzanym do 190stC. Podawać posypane cukrem pudrem. Świetnie też komponuje się z lodami waniliowymi oraz sosem malinowym.
 
¡Que aproveche!
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...