¡HOLA!
Czyli to jest czas na ćwiczenia.
Żyjemy w ciągłym biegu i cierpimy na chroniczny brak wolnego czasu. Karnety na siłownię czy zajęcia fitness są drogie. Zorganizowane zajęcia nie odpowiadają naszym potrzebom. To chyba najczęstsze wymówki, które powstrzymują nas przed rozpoczęciem ćwiczeń. Kiedy coś w naszym ciele nam się nie podoba, wolimy głodzić się na restrykcyjnych dietach niż zmusić swoje ciało do odrobiny wysiłku. Moim zdaniem każda, ale to każda dieta będzie powodować efekt jojo, jeśli nie zmobilizujemy się do regularnego treningu. Dieta, owszem, pomoże pozbyć się zbędnych kilogramów, ale nie wymodeluje naszego ciała ani nie wyrzeźbi mięśni. W ostatnich czasach nastąpił prawdziwy bum na kosmetyki wyszczuplające. Wiele kobiet wierzy, że smarowanie ciała od stóp do głów pomoże je wyszczuplić o kilka centymetrów. Prawdziwym zadaniem tego typu kosmetyków jest napięcie i ujędrnienie ciała oraz zmotywowanie do pracy. Nie jestem zagorzałą przeciwniczką tego typu balsamów, bo sama wspomagam treningi w ten sposób, ale jestem pewna, że nawet najdroższe, najlepsze kosmetyki nie dadzą długotrwałych i zadowalających efektów, jeśli nie zaczniemy się ruszać. :)
Zawsze byłam szczupła, ale moje ciało w żadnym stopni nie było wymodelowane ani wyrzeźbione. Bliżej mi do stracha na wróble niż do atletycznie zbudowanej fitnesski, ale postanowiłam to zmienić, skończyć z narzekaniem i zabrać się za ćwiczenia. Najbardziej zależy mi na wyrzeźbieniu brzucha, ud i pośladków oraz ogólnym poprawieniu kondycji. :)

Dlatego drogie panie około półtora miesiąca temu dałam się porwać blogowej mani jaką stały się treningi z Ewą Chodakowską. Do tej pory wraz z magazynem Shape mogłyśmy kupić trzy płyty z autorskimi treningami (słyszałam, że jest planowana czwarta! :D). Bardzo polubiłam ćwiczyć słuchając jej spokojnego, kojącego głosu. Jej metoda polega na napinaniu mięśni brzucha z każdym wydechem. Wcześniej nigdy (nawet na zajęciach z pilatesu) nie zwracałam uwagi na mój oddech, a z pomocą Ewy nauczyłam się go kontrolować. Podczas jej treningu nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu, a naprawdę widzę pierwsze efekty. Należę do osób, które szybko się nudzą, dlatego wiele razy podchodziłam do ćwiczeń typu areobiczna szóstka Weidera i nigdy nie wytrzymywałam do końca, mimo widocznych efektów. Szóstkę robiłam jakiś miesiąc, ale zaczęłam się okropnie nudzić podczas godzinnego robienia tych samych ćwiczeń. podczas treningów z Ewą nie nudzę się, bo ćwiczenia są bardzo urozmaicone. Nie mam ochoty wyłączyć płyty, tylko ćwiczę dalej. Ćwiczenia nie tylko poprawiają wygląd mojego ciała, ale wprawiają mnie w fantastyczny nastrój. Oczywiście, że jestem zmęczona, ale zmęczona w pozytywny sposób.
Na początku miałam problemy nawet z pierwszą płytą, czyli skalpelem, ponieważ moja kondycja była na poziomie zerowym. Teraz jest coraz lepiej. Ćwiczenia z pierwszej i drugiej płyty wykonuję dokładnie, w tempie, bez odpoczynku i bez zatrzymywania. Trzecia jest jeszcze przede mną. Jest to trening dla zaawansowanych. Dla mnie jak na razie jest to czysty hard core, ale dojdę i do tego poziomu. :)
Z wrześniowym wydaniem Shape możemy kupić trzecią już płytę z ćwiczeniami Ewy. Jeśli jest jeszcze ktoś, kto jej nie ma to radzę pędzić do kiosku.
Naprawdę warto zrobić coś dla siebie! :D